Londyńskie drogi cię nienawidzą. Robotaxis jeszcze tego nie rozumie

12

Piesi rządzą na asfalcie w Londynie. Czy autobus się zepsuł? Jest w porządku. Bojkot metra? Będziemy musieli iść. Światła drogowe? Bardziej zalecenie niż zasada. Nie ma tu żadnych przepisów zabraniających przechodzenia przez jezdnię, ponieważ „skakanie” to po prostu sposób, w jaki przechodzisz przez ulicę, kiedy tylko masz na to ochotę. To jest chaos. To starożytna tradycja. I dlatego pomysł wypuszczenia tutaj samochodów autonomicznych brzmi jak kiepski żart.

Waymo nie rozumie tego żartu. Planują w tym roku uruchomić na tych ulicach robotykę.

„Traktujemy Londyn z odpowiednią dozą pokory i szacunku.”

Tak to ujął Saswat Panigrahi, dyrektor ds. produktu w Waymo. Powiedział to na SXSW. Myślę, że był po prostu uprzejmy.

Widziałem przejeżdżającego Jaguara I-Pace. Powoli. Za kierownicą siedział mężczyzna. Na razie zawsze tam są. Waymo testuje w stolicy 100 takich samochodów. Oni patrzą. Oni studiują. Próbują nie potrącić klienta pubu, który wjechał na jezdnię pomiędzy dwoma dwujezdniowymi autobusami.

Nie są sami. Wayve to brytyjski startup zajmujący się sztuczną inteligencją. Cenne, a może nawet niebezpieczne. Testują swoje technologie w usługach Ubera. Chcą wystartować z projektem także w tym roku. Potem Tokio. Potem USA.

Dwa różne podejścia. Ten sam ból głowy.

Waymo tworzy mapy wszystkiego w 3D. Lidary, czujniki i lidary. Klasyczna robotyka. Dokładny. Trudny.

Wayve wykorzystuje kompleksowe sieci neuronowe. Głębokie uczenie się. Zasilają system danymi. Ocean danych. I pozwalają AI prowadzić samochód. Obydwa systemy kończą na arenie, na której uczestnicy odmawiają przestrzegania zasad.

Najtrudniejsze przypadki „krawędziowe”.

Wsiadłem już na pokład Waymo. W San Francisco. Chciałem taco. Samochód się nie zatrzymał. Trzy razy objechała blok. Siedziałem tam. Głodny. Wściekły. W końcu mnie rozładowała.

Londyn to nie San Francisco. Londyn to nie siatka ulic. To średniowieczny labirynt. Ruch jednokierunkowy zakręca na zakrętach jak spaghetti. Jeśli skręciłeś w prawo, utkniesz. Zawrócenie może zająć dziesięć minut jazdy. Przyznaje to Ethan Teicher z Waymo. Mówi, że to jak Chinatown w SF. Ale wszędzie. Zawsze.

Katie Fisher z Wayve wyraża to jeszcze bardziej dosadnie. „Najtrudniejsze przypadki Edge”. Nie przesadzała.

Londyn ma dwadzieścia razy więcej prac budowlanych niż SF. Dziesięć razy bardziej bezbronni piesi. A piesi nie chodzą tylko swoimi pasami. Wybiegają na drogę. Machają. Ignorują samochody. Nie chodzi tylko o osoby naruszające przepisy przejściowe. To jest atmosfera. Miasto oddycha inaczej.

Wayve wykorzystuje Londyn jako swoją salę lekcyjną. Pierwszy rynek. Zaczęli testować w 2019 r. Uczą się tutaj przed wyjazdem gdziekolwiek. Jeśli samochód ulegnie awarii w Londynie, zawiedzie wszędzie.

Waymo jest tu nowy. Przybył pod koniec ubiegłego roku. Ale mają dwadzieścia milionów podróży danych z innych miejsc. Myślą, że to pomaga. To prawdopodobnie prawda.

Organy regulacyjne się cieszą. Taksówkarze marszczą brwi

Dlaczego Londyn? Odpowiedzi są proste. Rząd Wielkiej Brytanii naprawdę to popiera.

W USA istnieje pstrokata mozaika przepisów stanowych. Bałagan. Wielka Brytania ma strategię narodową. Jasne. Fisher nazywa rząd „niezwykle pomocnym”. Dzięki temu łatwiej będzie zacząć. Waymo również docenił atmosferę. Globalne miasto. Turyści. Lokalni mieszkańcy. Cele bezpieczeństwa. Teicher powiedział, że technologia pomaga osiągnąć te cele.

Londyn potrzebuje rozwiązań ostatniej mili. Waymo wypełnia tę lukę w sieci transportowej. Uważają to za inną opcję. Bezpieczna. Czysty. Wygodny. Po prostu dodaj go do listy.

Ta lista obejmuje metro, autobusy Routemaster i czarne taksówki.

Czarne taksówki nienawidzą zmian. Znasz ten test. „Wiedza”. Zapamiętanie 25 000 ulic zajmuje dwa lata. Zasłużyli na swoje miejsce. Od lat walczą z Uberem. Mają oko na Waymo.

Liczby opowiadają historię niepokoju. W 2013 roku licencjonowanych taksówkarzy było ponad 22 tysiące. W 2023 roku pozostanie ich około 14 tysięcy. To jest załamanie.

Zapytałem Teichera o opór. Czy Waymo będzie przygotowane na gniewne recenzje tych profesjonalistów?

Zmiękczył rogi. „Ogromny szacunek”. Powiedział, że nie są one zamiennikiem. Przynajmniej nie w najbliższej przyszłości. Przedstawił go jako część większego ekosystemu. Wygrana-wygrana.

Może. A może nie.

Teicher lubi konkurencję ze strony Wayve i Ubera. Mówi, że dzięki temu wszyscy stają się lepsi. Uśmiecha się do prasy.

Drogi nie dbają o ekosystem. Pieszy wybiega na jezdnię. Maszyna musi zdecydować. Szybko.

Czy ona zrozumie, co robić?