Microsoft Mira: bezprzewodowy komputer PC, który pozwala zabrać ze sobą komputer stacjonarny

13

Jeśli natknąłeś się na film promocyjny projektu Microsoftu Mira na ich stronie internetowej, prawdopodobnie poczułeś się jak na planie filmowym. Wyglądało to bardziej jak scena z thrillera science-fiction niż demonstracja produktu. Film przedstawia użytkownika pracującego na komputerze stacjonarnym wyposażonym w standardowy wyświetlacz TFT. To samo w sobie jest nudne. Ale to, co dzieje się później, sprawia, że ​​siedzisz prosto.

Kolega wstaje. Bierze monitor i wychodzi.

Ekran pozostaje włączony. Chodzi za nim po całym domu. On nie tylko to niesie; on tego używa. Za pomocą cyfrowego rysika stuka i pisze bezpośrednio na powierzchni dotykowej. Wyświetlacz nadal działa, przetwarzając dane wejściowe w czasie rzeczywistym. Wszystkie te polecenia są przesyłane bezprzewodowo z powrotem do stacjonarnej jednostki systemowej. Żadnych kabli. Nieskrępowany. Po prostu wyświetlacz, który zachowuje się jak żywe przedłużenie komputera stacjonarnego.

Ekrany dotykowe nie są czymś zupełnie nowym. Używamy ich na telefonach i tabletach od lat. Ale to nie był tablet udający monitor. Było to dedykowane bezprzewodowe urządzenie wyświetlające, zaprojektowane w celu oddzielenia interfejsu wizualnego i mocy obliczeniowej. Microsoft nazwał to Mira. Nazwa sugeruje odbicie, a może lustrzane odbicie pracy wykonywanej gdzie indziej.

Dlaczego wyświetlacze bezprzewodowe są ważne

Większość ludzi uważa wyświetlacze bezprzewodowe za narzędzia do prezentacji. Wkładasz stację dokującą do laptopa, przesyłasz obraz do telewizora i wyświetlasz slajdy. Ale Mira nie dążyła do tego. Próbowała rozwiązać konkretny problem współczesnego miejsca pracy: sztywność biurka.

W tradycyjnej konfiguracji komputer jest naprawiony. Twój ekran jest zamrożony. Twoja mysz i klawiatura są zablokowane. Jeśli chcesz współpracować lub po prostu przenieść się w dogodniejsze miejsce, nie ruszaj się. Mira zaoferowała elastyczny przepływ pracy. Możesz pracować przy biurku, a następnie podejść do tablicy lub biurka po drugiej stronie pokoju i kontynuować pracę bez przełączania urządzeń lub otwierania innego oprogramowania.

Technologia wymagała kilku poziomów innowacyjności. Po pierwsze, wyświetlacz musiał być na tyle cienki i lekki, aby był wygodny w noszeniu. Po drugie, potrzebny był interfejs dotykowy, który mógłby przechwytywać dane wejściowe z niskim opóźnieniem. Po trzecie i najważniejsze, wymagany był niezawodny protokół bezprzewodowy do obsługi przepływu danych w pełnym środowisku graficznym.

Jak to naprawdę działało

Magii nie było w samym ekranie. Ekran był w zasadzie „głupim terminalem” z ładną warstwą dotykową. Cała ciężka praca – system operacyjny, aplikacje, przetwarzanie danych – została wykonana na głównym komputerze. Komputer ten pozostał na miejscu, podłączony do prądu i sieci.

Komunikacja bezprzewodowa przesyłała sygnał wideo, dane dotykowe i polecenia wejściowe za pomocą rysika lub palca. W implementacji Microsoftu wykorzystano zastrzeżony standard sieci bezprzewodowej, aby zapewnić niezauważalne opóźnienia. Podczas wideokonferencji lub przeglądu projektu to milisekundowe opóźnienie może zakłócić przepływ pracy. Mira starała się wypełnić tę lukę.

Taka konfiguracja pozwoliła na wyjątkową elastyczność. Wyobraź sobie programistę stojącego i debugującego kod na dużym ekranie. Lub projektant szkicujący pomysły na przenośnym monitorze na środku pokoju, w otoczeniu współpracowników. Fizyczna bariera pulpitu znika.

Kontrola rzeczywistości

Mira nigdy nie stała się produktem konsumenckim dla szerokiego grona użytkowników. Pozostał prototypem badawczym, rzutem oka na scenariusz „co by było, gdyby”.

Przez dziesięciolecia standardowa konfiguracja komputera PC popadła w rutynę. Wciskasz klawisze na plastikowym panelu, klikasz myszką i patrzysz na monitor. Chociaż szybkości procesorów podwoiły się, a monitory osiągnęły rozdzielczości, które zacierają granicę między pikselami a farbą, urządzenia wejściowe niewiele się zmieniły od lat 80.

Ta stagnacja wygląda dziwnie, gdy się rozejrzysz. Ekrany dotykowe stały się już normą w innych obszarach. Banki z nich korzystają. Szpitale na nich polegają. Przemysłowe panele sterujące działają w całości na szklanych interfejsach. Są trwałe, proste i intuicyjne. Ale zazwyczaj są one zabezpieczone na miejscu. Wymagają specjalistycznych sterowników oprogramowania, które od razu po wyjęciu z pudełka nie działają z systemem Windows ani macOS. Nie są one przeznaczone do obliczeń ogólnego przeznaczenia.

Następnie jest świat sztuki cyfrowej. Tablety graficzne od wielu lat służą jako pomost. Artyści rysują rysikiem na płaskiej powierzchni, a linie natychmiast pojawiają się na monitorze. To naturalne. To imituje papier. Jednak większość tych konfiguracji nadal wymaga myszy. Mysz jest potrzebna do klikania menu, przewijania stron internetowych lub otwierania folderów. Rysik został zaprojektowany z myślą o kreatywności. Mysz – do nawigacji.

Na rynku brakowało prawdziwie uniwersalnej alternatywy. Coś, co przypomina ekran, ale działa jak klawiatura i mysz. Ta nisza przetrwała, ponieważ bezpośrednia integracja wprowadzania dotykowego ze standardowym przepływem pracy na komputerze PC powoduje tarcia. Opóźnienie. Przypadkowe dotknięcia. Oprogramowanie niezoptymalizowane pod kątem gestów dotykowych.

Rzeczywistość hybrydowa

Większość użytkowników próbujących zastąpić mysz urządzeniami dotykowymi napotyka tę samą przeszkodę. Spróbuj edytować dokument lub napisać kod na interfejsie dotykowym. Wymagana do tego precyzja jest trudna do osiągnięcia palcem. Wymagane są umiejętności motoryczne posługiwania się myszą lub wrażliwość na nacisk rysika.

Dlatego też zachowana jest separacja instrumentów.

  • Stałe terminale dotykowe : Wbudowane w kioski lub urządzenia medyczne. Nie przenośny. Nieelastyczny.
  • Tablety graficzne : idealne dla artystów. Do poruszania się po systemie wymaga myszy.
  • Standardowe urządzenia peryferyjne do komputerów PC : klawiatura i mysz w stylu lat 80-tych. Niezawodny. Dokładny. Ale wydają się przestarzałe.

Idealne urządzenie łączyłoby te funkcje. Ekran, na którym możesz dotykać, rysować i pisać, bez konieczności używania oddzielnej myszy do wykonywania podstawowych zadań. Póki co pozostajemy przy modelu hybrydowym. Dotykasz, kiedy chcesz wskazać. Chwyć mysz, kiedy chcesz kliknąć. Lub chwyć rysik, jeśli chcesz tworzyć.

To nie jest bezbłędne. Nie taką przyszłość obiecywano nam w pierwszej dekadzie XXI wieku. Ale to jedyna rzecz, która dzisiaj działa niezawodnie.

Dlaczego nic się nie zmieniło? Ponieważ ekosystem jest rozdrobniony. Twórcy oprogramowania dają pierwszeństwo skrótom myszy i klawiatury. Obsługa wprowadzania dotykowego często pozostaje po przemyśleniach. A co z użytkownikami? Dostosowują się. Uczą się akceptować klikanie mechanicznych przełączników i przesuwanie podkładki pod mysz. To powszechne. To jest funkcjonalne. Nawet jeśli jest nudno.

Ekran jest interfejsem. Dotyk to wejście. Ale przepaść między nimi pozostaje. Dopóki oprogramowanie nie nadrobi zaległości, mysz będzie nadal rządzić pulpitem. Nawet jeśli jest stara. Nawet jeśli jest nieporęczny.