Pozwolenia na budowę – stop. Teraz.
Casey Hockle podpisał zamówienie we wtorek. Brak nowych pozwoleń na hiperskalowe centra danych w Nowym Jorku. Pierwszy stan, który to zrobił. Kropka.
To zamrożenie może trwać rok. Być może dłużej, jeśli coś nie wyjdzie. Pomysł jest prosty: wykorzystać ten czas na zbudowanie ram regulacyjnych. Chroń płatników stawki. Środowisko. Sieć energetyczna. Społeczności są wreszcie chronione.
„Kiedy rozwój centrów danych grozi gwałtownym wzrostem rachunków za media i wyczerpaniem zasobów, ponoszę za to odpowiedzialność” – powiedział Hockle. Chce najsurowszych standardów. Nowy Jork znów chce przewodzić.
Inni mogą podążać. Próbują. Ustawodawcy w piętnastu stanach zaproponowali przerwy. Większość nie powiodła się. Ustawodawca stanu Maine uchwalił moratorium. Gubernator Janet Mills zawetowała tę decyzję. Polityka to brudny interes.
Problem hiperskali
Hiperskala to ogromny rozmiar. Mówimy o dziesiątkach tysięcy serwerów. Nie tylko setki, jak w starych centrach technologicznych. Te maszyny pochłaniają prąd. Pij wodę. Lokalne sieci energetyczne się dławią.
Hockle nie tylko się pauzuje. Wzmacnia swoją pozycję. Departament Usług Publicznych rozważa utworzenie Funduszu Akceleracji Sieci Miasta Nowy Jork. Plan jest następujący: sprawić, aby centra danych płaciły za starzejącą się infrastrukturę. Użyj tego, napraw to. Ponadto opowiada się za zniesieniem zwolnienia z podatku obrotowego. Pieniądze powinny zostać w państwie.
Służba prasowa? Brak komentarzy.
Bieżące projekty nie podlegają tej przerwie. Jeśli masz pozwolenie, budujesz. Budowa trwa. Istnieją luki w badaniach i szkołach, które nie przytłaczają sieci. Mądry. Lub wygodne. Być może oba.
W Nowym Jorku działa już trzynaście centrów hiperskalowych. Buffalo i Nowy Jork to gorące miejsca. Ale porównaj to z Wirginią lub Teksasem. W tych miejscach zbudowano setki innych. Znajduje się tam prawie jedna czwarta całej amerykańskiej infrastruktury sztucznej inteligencji. Nowy Jork to młodszy brat, który próbuje dogonić problem, z którym borykają się już wszyscy inni.
Nikt ich nie chce
Ludzie są zmęczeni.
Według raportów VA generatory paliw kopalnych w tych ośrodkach powodują co roku wielomilionowe szkody zdrowotne. Czarny smog. Prawdziwy smog. Nie z kreskówki. Podczas ostatniej fali upałów zdjęcia te trafiły na pierwsze strony gazet. Wygląda źle. Pachnie jeszcze gorzej.
Rozpoczęły się protesty. Miejscowi mieszkańcy powiedzieli: „Dość”.
„Technologia powinna uczynić nasze życie lepszym” – stwierdziła senator Kristen Gonzalez. „I nie zanieczyszczajcie naszych wód, nie przeciążajcie sieci energetycznej ani nie zawyżajcie rachunków za media”.
Pauza zainicjowana przez Hockle’a cieszy się lokalną popularnością. Z badań Sienny wynika, że większość nowojorczyków popiera tę decyzję.
I to nie tylko tutaj. Gallup twierdzi, że siedemdziesiąt jeden procent Amerykanów sprzeciwia się lokalizacji centrów danych w ich pobliżu. Pomyśl o tym. Więcej ludzi nienawidzi centrów danych blisko domu niż elektrowni jądrowych blisko domu.
Społeczności lokalne w całym kraju walczą. Rządy się wahają. Stany często blokują zakazy. Miasta się mobilizują. Ruch od dołu zawsze wydaje się silniejszy niż od góry.
Ale sytuacja zmienia się gdzie indziej.
Donald Trump kocha sztuczną inteligencję. Nienawidzi „uciążliwych” przepisów dla dużych graczy technologicznych. Chce oczyścić drogę. W grudniu nalegał, aby ramy federalne zastąpiły przepisy stanowe. Jedna zasada dla wszystkich. Zagroził odcięciem finansowania szerokopasmowego Internetu, jeśli państwa będą się opierać.
Linie bitwy zostały wytyczone. Nowy Jork zatrzymał się. Rząd federalny mocno naciska, aby utrzymać je na rynku. Kto wygra?
Może tak naprawdę nikt nie chce ich w pobliżu.




























