Kto jest anonimowy? Wzrost haktywizmu i ataków DDoS

3

Internet to pole bitwy. Niektóre grupy wykorzystują swoje cyfrowe wpływy dla dobra społecznego. Inni działają w cieniu, legalnie lub nie. A potem jest Anonimowy.

To nie jest tradycyjna organizacja. To amorficzna społeczność ludzi znających się na technologii. Nazywają siebie haktywistami. Termin ten łączy w sobie słowa „haker” i „aktywista”. Ci ludzie wykorzystują swoje umiejętności techniczne do walki z cenzurą. Atakują to, co postrzegają jako niesprawiedliwości polityczne, prawne lub społeczne. Cel? Zwróć uwagę na problem. Wywołaj prawdziwą akcję w prawdziwym świecie.

Haktywiści często łączą siły. Szukają zemsty według własnych zasad. Najbardziej znanym przykładem jest anonimowość. Ich metody są destrukcyjne. Mogą uszkodzić popularną witrynę internetową. Zastąp grafikę korporacyjną własnym przekazem. Najczęściej przeprowadzają ataki DDoS. Rozproszona odmowa usługi. Hakerzy przeciążają system. Wynik? Całkowita niedostępność. Strona znika z Internetu.

Te taktyki działają. Anonimowi od wielu lat przyciągają uwagę na całym świecie. Czasem z ważnego powodu. Czasem po prostu dla zabawy.

Weźmy pozew z 2011 roku przeciwko Sony. Sony pozwało George’a Hotza. Stworzył obejście, które umożliwiło użytkownikom PlayStation 3 uruchomienie systemu operacyjnego Linux. Firma Sony pierwotnie reklamowała tę możliwość pracy z systemem Linux. Potem to porzucili. Wydali łatkę wyłączającą tę funkcję.

Anonymous uznał to za oburzające. Sabotowali PlayStation Network. System wieloosobowy przestał działać. Przez prawie miesiąc nikt nie miał do niego dostępu. Cena akcji Sony znacząco spadła.

Czy to był błąd ze strony Anonymous? A może po prostu karali podatnego na procesy sądowe giganta, który atakował własnych klientów?

To, po której stronie się opowiesz, zależy od twojego stanowiska politycznego. Ale wynik był taki sam. Anonimowy trafił na pierwsze strony gazet w mediach. Wiadomości o nazwie Anons cyberterroryści. Albo źli strażnicy. Albo anarchiści. Inne publikacje nazywały ich świętymi. Walka z korupcją.

Kiedy wystarczająca liczba uczestników przyłącza się do krucjaty, różne rzeczy się dzieją. Straszne rzeczy. Cudowne rzeczy. Anonymous ogłasza swoją obecność hasłem: “Jesteśmy Anonimowi. Jesteśmy legionem. Nie przebaczamy. Nie zapominamy. Czekajcie na nas!

Narodziny Anonimowego

Anonymous nie jest pojedynczą organizacją. To nie jest tajne stowarzyszenie elitarnych hakerów ukrywających się w bunkrach światłowodowych. Nie jest to też klub dla nastolatków niezręcznych społecznie. Rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana.

To jest świadomość cyfrowa. Rój umysłu. Ruch polityczny. Kultura. W zależności od tego, kogo spytasz, wszystko na raz. To duża, zróżnicowana grupa użytkowników o różnych umiejętnościach, których łączy wspólna etyka. Ta subkultura nie pojawiła się z dnia na dzień. Ona ewoluowała. Powoli.

Korzenie tej ewolucji sięgają 2003 roku, a mianowicie płyty graficznej 4chan. To forum, na którym ludzie zamieszczają zdjęcia na niemal każdy temat. Nazwij dowolny temat – jest tam. Niektóre tematy są nieszkodliwe. Inne najlepiej ignorować.

Platforma zachęca do całkowitego odrzucenia autocenzury. Użytkownicy publikują posty anonimowo. Stwarza to wilgotne, niefiltrowane środowisko. I bądźmy szczerzy: 4chan nie jest przyjazny rodzinom. Użytkownicy to akceptują. Atmosfera tutaj jest ciężka. Język często zawiera wulgarne słownictwo. Ataki osobiste są powszechne.

To nie jest błąd. To jest funkcja. Wrogość działa jak filtr. To odpycha masowego użytkownika. Pozostawia tylko tych, którzy potrafią przeciwstawić się chaosowi.

W pogoni za „lulzem”

Kultura 4chan opiera się na pogoni za lulzem. Pochodzi z LOL, ale z charakterem. To jest śmiech. Często sarkastyczny. Czasami mściwy. Osiąga się to poprzez niepowodzenia innych.

Aby zdobyć lulz, użytkownicy są gotowi zrobić wszystko. Popadają w niegrzeczne obelgi. Organizują wymyślne psikusy. Czasami te żarty obejmują włamanie do komputera. Często – nie.

Większość tych żartów nie trwa długo. Są bez znaczenia. Szybko się o nich zapomina. O to właśnie chodzi. Nic nie jest traktowane poważnie.

Ale gdy 4chan dojrzał, nastąpiła zmiana. Niektórzy użytkownicy wyszli poza dziecinne żarty. Dostrzegli potencjał w przypadku większych, bardziej złożonych projektów. Odeszli od tablic obrazkowych. Zaczęli skłaniać się ku systemom IRC (Internet Relay Chat).

IRC umożliwił szybszą komunikację. Zapewnił wymianę szczegółowych informacji. To tutaj Anonimowi zaczęli się zapuszczać.

Jak działa Anonymous

Powstanie Anonimowych było burzliwe i fragmentaryczne. To nie była gładka wspinaczka. Istnieje wiele schizm i frakcji. Każdy ma swoje własne cele. Niektóre zyskują na popularności. Większość znika w szumie informacyjnym.

Co mają ze sobą wspólnego?

Nie ma liderów. Nie znajdziesz dyrektora generalnego ani rady starszych. Chociaż niektórzy ludzie przyjmują role organizacyjne, nie ma jasnej hierarchii. Każdego uważa się za równego.

Każdy na planecie może stać się Anonimowy. Ale bycie anonimowym to nie tylko tożsamość. To jest działanie. Aby naprawdę stać się częścią zespołu, musisz podjąć prawdziwe, konkretne kroki, aby wesprzeć pomysł.

To nie jest członkostwo. To jest uczestnictwo.

Taka struktura sprawia, że ​​zespół jest trudny do zniszczenia. Nie można aresztować przywódcy, bo on nie istnieje. Nie możesz zablokować listy członków, ponieważ takowej nie ma. Decentralizacja jest wbudowana w samą architekturę.

Kolejnym ważnym testem dla tego zdecentralizowanego modelu był projekt Chanology. Było to jedno z pierwszych działań, które przyciągnęło powszechną uwagę świata. Reakcja była spolaryzowana. Entuzjastyczne oklaski ze strony kibiców. Ostra krytyka ze strony przeciwników. To był moment, w którym Anonymous wyszli z cienia i pojawili się w oczach opinii publicznej.

Chanologia projektu

Projekt ten był skierowany przeciwko Kościołowi scjentologii. To nie był tylko żart. Była to skoordynowana reakcja na podejmowane przez tę grupę próby cenzurowania treści w Internecie. Do walki ruch wykorzystywał właśnie narzędzia Internetu. Łączyło aktywizm w Internecie z protestami w prawdziwym życiu. Pokazało, że bezimienny, pozbawiony twarzy kolektyw może mieć wpływ.

Taktyka była zróżnicowana. Niektóre obejmowały tworzenie fałszywych stron internetowych Kościoła Scjentologicznego. Inni organizują protesty w pobliżu budynków kościelnych. Różnorodność metod odzwierciedlała różnorodność uczestników.

Podkreśliła także problemy ruchów zdecentralizowanych. Bez centralnego dowództwa koordynacja może być chaotyczna. Wiadomości mogą być ze sobą sprzeczne. Działania mogą być źle zaplanowane w czasie.

Jednak wygląd był niezaprzeczalny. Po raz pierwszy świat poznał imię Anonimowy. I zdałem sobie sprawę, że to pochodzi z Internetu. Ale nie z żadnej jego części. Z głębin 4chan. Z chaotycznych korytarzy IRC.

Ruch się rozrósł. Robiło się coraz głośniej. Narzędzia były gotowe. Publiczność czekała. Pytanie nie brzmiało już, czy Anonimowi będą mogli działać. Pytanie brzmiało, co zrobią dalej.

Nie każda operacja (operacja) kończy się sukcesem. Niektórzy giną, zanim zdążą zhakować pojedynczy serwer lub uszkodzić pojedynczą stronę internetową. Inny? Powodują katastrofy internetowe. Prawdziwe hity finansowe. Zamieszanie polityczne. Społeczność internetowa patrzy: jedni są przerażeni, inni zachwyceni.

W 2008 roku anonimowość stała się znana na całym świecie. Katalizatorem było wideo.

Toma Cruise’a. Zachwycać się. Przerażający film z wyznań na temat sekty scjentologicznej. Pojawiło się w Internecie. Tajni przywódcy go nienawidzili. Próbowali usunąć go z sieci. To był błąd.

To wywołało Anonimowość. Próby usunięcia uznali za cenzurę. Gardzili także Kościołem scjentologicznym. Dla nich była to organizacja kultowa nastawiona na zysk.

Tak narodził się projekt Chanology.

Ewolucja aktywizmu cyfrowego

Anonimowość połączyła swoje zasoby. Cel: usunąć kościół z Internetu. Wyjaśnili swoje intencje w filmie na YouTube. Typowy ruch: ogłoś zagrożenie przed uderzeniem.

Najpierw pojawiły się ataki DDoS. Strona internetowa kościoła nie działa. Potem przyszły żarty przez telefon. Zamówienia na pizzę zostały wysłane do biur sekt na całym świecie. Nikt nie zapłacił. Bramka została zakłócona. Czysty chaos.

Taka taktyka była nielegalna. Podjęli ryzyko. To sprawiło, że Anonimowość została złamana. Przez lincz. Niebezpieczny.

Potem nastąpiła zmiana. Wtrącił się Mark Bunker, krytyk scjentologii. Nie należał do Anonimowości. Nawoływał do zmian. Stosuj metody nieniszczące. Szanuj prawo.

Od cyberwojowników po protestujących ulicznych

Rada zadziałała. Grupa zmieniła taktykę.

Zamiast zawieszać serwery, wysłali protestujących. Tysiące z nich. Zebrali się w obiektach sekty. Założyli maski.

Maski Guya Fawkesa.

Te same maski z filmu “V jak Vendetta”. W filmie anonimowy antybohater konfrontuje się z władzami. Obraz utknął. Stał się wizualnym symbolem grupy.

Projekt Chanology udowodnił coś ważnego. Anonimowość ewoluowała. Wyszli poza nastoletnie żarty. Żarty pozostały, ale skupienie stało się wyraźniejsze. Siła wzrosła.

Po prawie dwóch latach sporadycznych działań grupa zmęczyła się walką z sektą. Aktywność została zatrzymana. Głównie. Były inne cele.

Anonimowość właśnie się rozkręcała.

Antropologia anonimowości

Może wydawać Ci się dziwne, że grupa bez liderów i bez oficjalnego składu może w ogóle cokolwiek osiągnąć. To brzmi jak hałas. Ale ci, którzy odczuli cios, wiedzą lepiej. Anonymous zamienia wirtualny hałas w fizyczne konsekwencje. Rządy. Korporacje. Grupy nienawiści. Żaden z nich nie jest odporny na skoordynowane ataki anonimowych podmiotów.

Dla grup marginalizowanych jest to nadzieja. Dla rządzących jest to odczuwane jako zagrożenie.

Kultura za maską

Nazywanie Anonimowych „grupą” jest mylące. Nie trzeba aplikować. Nie ma potrzeby przechodzenia przez inicjację. Nie ma żadnych certyfikatów. Istnieją jednak normy zachowania. Trudny.

Kultura ta jest udokumentowana w Encyklopedii Dramatica. Potraktuj to jako przybliżony przewodnik po zrozumieniu mentalności. Jest niefiltrowany. Używa języka graficznego. Jeśli się tam wybierzesz, musisz być przygotowany na samo „to” (id) Internetu.

Chociaż nie ma formalnych praw, istnieją zwyczaje. Zasady internetowe na tej stronie dają wyobrażenie o logice.

Zasada 12 jest prosta: „Wszystko może i zostanie użyte przeciwko tobie”.

Zasada 33 radzi: „Więcej się czai (patrz w ciszy), to nigdy nie wystarczy”.

To nie tylko wskazówki. To są ostrzeżenia. Zasada 6 uznaje, że Anonimowy może być okropnym, bezmyślnym i pozbawionym emocji potworem. Nie zawsze walczy o sprawiedliwość. Czasem po prostu walczy.

Dlaczego to działa

Siła tkwi w braku struktury. Kiedy nie ma przywódcy, którego można aresztować, ruch nie upadnie. Dostosowuje się. Trwa odbudowa.

Użytkownicy szukają informacji o jak działa Anonymous, aby zrozumieć mechanikę. Opiera się raczej na wspólnej ideologii niż na hierarchii. Utrudnia to przeciwdziałanie przy użyciu tradycyjnych taktyk egzekwowania prawa. Metafora „śpiącego cyfrowego smoka” to nie tylko poezja. Opisuje zagrożenie, które pozostaje uśpione, dopóki nie zostanie aktywowane przez konkretną przyczynę.

Zasięg ma charakter globalny. Wpływ ma charakter lokalny. Atak DDoS w jednym kraju może zakłócić usługi w innym. Naruszenie bazy danych w jednym sektorze może mieć wpływ na konsumentów na całym świecie.

Dwustronny miecz

Dla niektórych Anonimowy jest światłem w ciemności. Narzędzie dla osób pozbawionych głosu. Dla innych jest to gang anarchistów. Znudzeni maniacy z destrukcyjną pasją. Postrzeganie zależy całkowicie od tego, gdzie się znajdujesz w strukturze władzy.

Moralność grupy zachęca do paranoi i czujności. Encyklopedia Dramatica służy zarówno jako archiwum kulturalne, jak i etykieta ostrzegawcza. Mówi, że Internet nie jest bezpieczną przestrzenią. To jest pole bitwy.

A bitwy stają się coraz trudniejsze. Wraz z rozwojem technologii zmienia się także arsenał. Taktyki, które sprawdzały się dziesięć lat temu, są coraz lepsze. Podstawowa filozofia pozostaje taka sama. Nic nie jest bezpieczne. Wszystko jest danymi. Dane można zamienić w broń.

To nie koniec tej historii. To tylko kolejny rozdział w długim konflikcie między ustalonym porządkiem a chaotyczną siecią.

Początkowy fanatyzm wobec Kościoła scjentologicznego ich nie powstrzymał. Społeczność Anonimowych zmieniła swoje zbiorowe spojrzenie w innym kierunku.

Ich celem był Kościół Baptystów w Westboro. Grupa ta jest powszechnie klasyfikowana jako grupa nienawiści. Anons zbezcześcił jej stronę internetową. Publikowali wiadomości o tolerancji. To była bezpośrednia kontrnarracja.

Potem przyszedł ruch Occupy Wall Street.

Wielu uczestników utożsamiło się z protestującymi. Wezwali uczestników do zachowania pokojowego charakteru działań. Wytyczne te dotyczyły okupacji i marszów. Celem nie był chaos. Celem był porządek w zakłócaniu spokoju.

Ochrona dzieci stała się kolejnym obszarem zainteresowania.

Anonimowi ścigani dystrybutorzy pornografii dziecięcej. Wyłączyli powiązane witryny. Opublikowali nazwiska dystrybutorów. Były to nielegalne zdjęcia i filmy. Publikowanie danych osobowych było formą linczu.

Celem ataków były często instytucje rządowe i komercyjne.

Weźmy na przykład zamknięcie witryn The Pirate Bay i Megaupload. Witryny te rozpowszechniały filmy, muzykę i oprogramowanie. Anony nie zemściły się, ponieważ były wściekłe z powodu utraty możliwości bezpłatnego pobrania. Byli źli z powodu tej metody.

Władze przeprowadziły nielegalne ataki DDoS, aby je zamknąć. Hakerzy stosują tę samą taktykę. Jedynie władze nie ponosiły odpowiedzialności karnej za stosowanie takich metod. Zwykli obywatele by to wytrzymali.

Ironia podsyciła oburzenie.

Anons zhakował Międzynarodową Federację Przemysłu Fonograficznego (IFPI). Zaatakowali Stowarzyszenie Filmowe Ameryki (MPAA). Departament Sprawiedliwości USA został skompromitowany. Federalne Biuro Śledcze (FBI) było na celowniku.

Arabska Wiosna zapewniła nowe pole bitwy.

Tunezja stała się iskrą ruchu. Anons natychmiast wziął udział. Zachęcali protestujących. Koordynowali komunikację. Zdewastowali rządowe strony internetowe w Tunezji. Podsycili rewolucyjny płomień.

Egipt widział podobne działania. Syria zrobiła to samo. Inne miejsca poszły w ich ślady.

W 2012 roku Anons nazwał swoje działania odwetem. Powodem było złe traktowanie Palestyńczyków. Zaatakowali strony internetowe izraelskiego rządu. Wyciekli hasła. Prywatne bazy danych zostały ujawnione.

Dwa lata później, w 2013 roku, władze Indii brutalnie stłumiły protesty w Kaszmirze. Odpowiedź była brutalna. Anonymous usunął strony internetowe indyjskiej armii i policji. Była to bezpośrednia reakcja na dokręcenie śrub.

Sprawa w Steubenville w stanie Ohio zmieniła dynamikę.

W sierpniu 2012 roku 16-letnia dziewczyna padła ofiarą przemocy na tle seksualnym. Dowody wskazywały, że władze lokalne chroniły przestępców. Knight Sec, grupa poboczna, rozpoczęła krucjatę. Bardzo chcieli odkryć tę historię. Ujawnili przykrywkę.

Wyciekli zdjęcia z ataku. W sieci pojawiło się wideo, na którym mężczyzna przechwala się zdarzeniem. Nazwiska zostały upublicznione. Zidentyfikowano dwóch gwiazdorskich zawodników lokalnej drużyny piłkarskiej szkoły średniej.

Zasięg Anonymous jest szeroki. Operacje mają znaczący wpływ.

Jak anonimowi aktorzy koordynują działania

Logo jest ikoniczne. Mężczyzna w garniturze. Znak zapytania zamiast twarzy.

Jak spotykają się ci ludzie bez twarzy i imion? W jaki sposób koordynują złożone ataki hakerskie? Po nich następują prawdziwe wiece na dużą skalę.

Bycie częścią Anonymous nie jest takie proste. Grupa jest ukryta na widoku.

Nie ma oficjalnych stron internetowych. Nie ma dedykowanych sieci społecznościowych. Anonymous nie ma przywódców. Nie ma wyznaczonych urzędników.

Różne frakcje aktualizują swoje własne kanały. Pojawią się konta na Twitterze. Witryny takie jak AnonNews publikują komunikaty prasowe. Zawierają informacje o bieżących operacjach.

Istnieją publiczne fora dyskusyjne. Tam możesz monitorować postęp rozmów. Informacje poufne rzadko można znaleźć w tych otwartych przestrzeniach.

Musisz udowodnić swoją wartość. Bądź we wspólnocie wystarczająco długo. Pokaż przydatne umiejętności. Pokaż konkretną wiedzę. Tylko wtedy możesz otrzymać zaproszenie.

Zaproszenie prowadzi do zamkniętych grup dyskusyjnych. Od tego momentu możliwe będzie wzięcie udziału w kampanii.

Anonimowość jest niezwykle ważna. Nigdy nie będziesz wiedzieć z kim się komunikujesz. Dane osobowe nigdy nie są ujawniane.

Inteligentni Anonse unikają korzystania z własnych komputerów. Korzystają z komputerów publicznych. Używają oprogramowania, które ukrywa ich lokalizację. Usługi maskują swój cyfrowy ślad.

Nawet przy tych środkach ostrożności organizacja działa selektywnie. Nie jest odpowiedni dla każdego.

Uczestnictwo w atakach DDoS niesie ze sobą ryzyko. Włamanie może skutkować oskarżeniem karnym. Kara jest realną możliwością.

Zachęcamy jednak do wnoszenia wkładu osoby niechętne ryzyku. Mogą używać innych umiejętności. Badania są cenne. Produkcja wideo pomaga. Pisanie informacji prasowych dodaje wartości. Zapewnienie wglądu w strategie wykonania ma znaczenie.

Grupa jest otwarta na temat swoich celów. Ta przejrzystość ma znaczenie strategiczne.

Anonymous prawie zawsze ogłasza swoje zamiary przed rozpoczęciem działalności. To ogłoszenie jest dowodem odpowiedzialności. Wyraża chęć wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny.

Uniemożliwia także innym zaciąganie kredytów. Powstrzymuje innych od zrzucania winy na Anonymous za działania, których grupa nie popełniła.

Środki ostrożności czasami zawodzą. Członkowie grupy nie zawsze są ostrożni.

Grupie nie zawsze podobają się nagłówki, które tworzy. Konsekwencje są złożone.

Kontrole są pierwszą linią obrony. Anonimowi ludzie starają się odfiltrowywać atakujących, gdy tylko jest to możliwe. Pomocne są pokoje rozmów dostępne tylko dla zaproszonych. Wypędzali prześladowców i osoby postronne. Ale system nie jest bezbłędny.

Następuje penetracja. Władze wkraczają do środka. Wrogowie prześlizgują się przez szczeliny. To irytuje grupę. W ich slangu nazywa się to „anty-lulz”. Ale to coś więcej niż tylko irytacja. Czasami prokuratorzy budują żelazne sprawy. A te sprawy kończą się wyrokami skazującymi.

Aresztowania na wysokim szczeblu i sprawa LulzSec

Stawka jest realna. Spójrzcie na Anglię w 2012 roku. Ryan Cleary i Jake Davis zostali aresztowani. Oskarżenia? Hakowanie systemów komputerowych. Byli częścią odłamu o nazwie Lulz Security. Lub LulzSec.

Obaj przyznali się do hakowania dużych celów. Pięciokąt. Siły Powietrzne USA. Nintendo. Sony. Policja stanowa Arizony. Nazwij to jakkolwiek. Lista zaatakowanych systemów była długa. Natychmiast nastąpiły skutki prawne.

To nie byli tylko oni. W 2012 r. doszło do kilkudziesięciu innych aresztowań. Na całym świecie. Opłaty były różne, ale ogólnie można je podzielić na trzy kategorie:

  • Wandalizm strony internetowej (zniszczenie)
  • Ataki DDoS
  • Publikacja skradzionych informacji prywatnych (doxxing)

Władze traktują grupy takie jak Anonymous bardzo, bardzo poważnie. To nie jest dla nich żart.

Stanowisko rządu w sprawie haktywizmu

Na początku 2013 r. prokurator generalny USA Eric Holder wydał oświadczenie. Nazwał grupy powiązane z Anonymous „stale rosnącym zagrożeniem dla gospodarki USA i interesów bezpieczeństwa narodowego”.

To poważne oskarżenie. Odpowiedź? Priorytetowa uwaga na przestępstwa związane z hackingiem. Bardziej agresywny pościg. Przesłanie było jasne: obserwujemy cię.

Nie wszyscy się zgodzili. Wielu członków społeczności stawiało opór. Argumentowali, że nie chcą nielegalnych korzyści finansowych. Nie chcą wrażliwych danych wojskowych. Ich cel jest prostszy. Rzuć światło na skorumpowane zakątki społeczeństwa. Ujawnij zgniliznę.

Czy Anonymous znikną?

Prawdopodobnie nie.

Kochaj ich lub nienawidź, ten kolektyw haktywistów tu zostanie. Każda nowa luka zwiększa ich autorytet. Mogą być postrzegane jako zagrożenie. Albo jako bohaterowie. Czasem w obie strony.

Ta legalność ma znaczenie. To czyni z nich siłę kulturową. Sprawiają, że rzeczy się dzieją. Rozpoczynają rozmowy, które w przeciwnym razie pozostałyby ukryte.

Kiedy urzędnicy państwowi zdradzają swoich obywateli? Kiedy dziennikarze nie słuchają? W Anonimowych wciąż jest nadzieja. Wypełniają pustkę.

Ale jest też ciemna strona. Jeśli celowo lub przypadkowo znajdziesz się na ich celowniku, Twoje cyfrowe życie zmieni się na zawsze. Nic nigdy nie będzie takie samo. Ujawnienie informacji ma charakter trwały. Konsekwencje są realne.

Co właściwie oznacza „anonimowy”?

Samo słowo jest proste. Bez imienia. Bezimienny.

W świecie komputerów oznacza to coś innego. Amorficzna grupa ludzi znających się na technologii. Czasem dążą do wspólnego celu. Są haktywistami.

Kim jest osoba anonimowa? Ktoś, kto nie chce być sławny. W tym kontekście jest to maska. Tarcza. Broń.