Pozew Apple przeciwko OpenAI dotyczący kradzieży tajemnicy handlowej to nie tylko kolejny spór dotyczący praw własności intelektualnej. To potencjalna pętla śmierci dla firmy, która nadała ton obecnemu boomowi na sztuczną inteligencję.
Apple oskarża OpenAI i szereg byłych pracowników o kradzież poufnych informacji. Mowa tu w szczególności o pobieraniu plików sprzętu z serwerów Apple, a także o wyłapywaniu tajemnic handlowych podczas rozmów rekrutacyjnych.
OpenAI odpiera te oskarżenia. Eksperci prawni, z którymi rozmawiałem, nie są jednak optymistami. Apple jest nieustępliwym stroną sporu. Spółka ma pieniądze na opóźnienie postępowania. OpenAI jeszcze ich nie ma.
Kto stoi za tymi oskarżeniami?
W centrum całego tego chaosu stoi Tang Tang. Pełnił funkcję wiceprezesa Apple Watch. Zanim dołączył do zespołu io Products Jony’ego Ive’a, przez 24 lata pracował w Apple. OpenAI nabyło produkty io w 2025 roku za 6,5 miliarda dolarów.
Tan Tan jest obecnie dyrektorem ds. sprzętu w OpenAI.
Z pozwu wynika, że to on zorganizował kradzież. Podobno poprosił kandydatów na rozmowy kwalifikacyjne o przyniesienie sprzętu poza biura Apple w celu „pokazania i opowiedzenia”. Rzekomo prosił także o podanie nazw tajnych projektów, aby kandydaci mogli czuć się bezpiecznie dzieląc się szczegółami.
Jeden z byłych pracowników Apple rzekomo uzyskał dostęp do poufnych danych i wysłał wiadomość: „LOL! To takie zabawne, że mogę [to zrobić]”.
Brzmi to drobnostkowo. Być może rzeczywiście ma to związek z motywami osobistymi.
Dlaczego strategia Apple dotycząca pozwów nie zna strachu
Apple pozwał Microsoft. Pozwali Samsunga. Wszystko skończyło się dobrze z Microsoftem. Samsung wypłacił około miliarda dolarów strat i radził sobie dobrze. Apple nie zabiło swoich konkurentów. Ale ponownie przemyślała prawa autorskie i patenty.
OpenAI to nie Microsoft. To nie jest Samsung.
OpenAI spala pieniądze. Przygotowują się do wejścia na giełdę (IPO). Inwestorzy monitorują swoje wyniki finansowe. Miliardowe odszkodowania byłyby katastrofą. Przedłużający się proces będzie tylko gorszy. Odwróci to uwagę od wystąpień publicznych.
Tim Cook powiedział mi kiedyś, że pozwał Samsunga za nadmierne opłaty licencyjne. Wiedziałem, że to kłamstwo. Był zły. Chciał doprowadzić sprawę do końca.
Wygląda na to, że teraz dzieje się to samo. Apple ma złe relacje z Jonym Ive. W filmie z Samem Altmanem Ive nazwał iPhone’a „przestarzałym urządzeniem”. Apple nie wspomniało o Ive w pozwie. To sprytne posunięcie Apple. A może Ive jest po prostu zbyt biegły w zacieraniu śladów.
Dlaczego OpenAI potrzebuje wiedzy Apple
Budowa sprzętu jest trudnym zadaniem.
Startupy AI nieustannie ponoszą porażki w tym obszarze. Przypinka Humane AI to hańba. Rabbit R1 okazał się porażką. Konsumenci są sceptyczni wobec nowych produktów. Jeśli wypuścisz urządzenie w 2026 roku, powinno działać bezbłędnie. Inaczej staniesz się pośmiewiskiem.
OpenAI to rozumie. Widzieli, jak zawodzą zmiany oprogramowania. Nie da się usunąć błędu ze sprzętu. Nie można cofnąć funkcji. Musisz to zrobić dobrze od pierwszego dnia.
Zatrudnili więc Jony’ego Ive’a. Zatrudnili więc Tang Tanga. Chcą doświadczenia Apple. Muszą wiedzieć, jak stworzyć urządzenie, którego ludzie będą naprawdę chcieć.
Strategiczna próżnia w OpenAI
OpenAI błąka się po omacku. Próbują konkurować zarówno na rynku korporacyjnym, jak i konsumenckim. Zmieniają kadrę kierowniczą. Znajdują się w ciągłym trybie alarmu kryzysowego.
Pozew Apple wykorzystuje tę słabość.
Jeśli OpenAI zapłaci Apple, straci kapitał. Jeśli będą walczyć, stracą koncentrację. Tak czy inaczej przegrają.
Pytanie nie brzmi, czy OpenAI ukradło tajemnice. Pytanie, czy uda jej się przetrwać konsekwencje.
Apple nie zależy na wygranej. Ważne jest dla niej, aby szkodzić konkurentom. OpenAI to tylko kolejny cel.
I nie są gotowi przyjąć takiego ciosu.
To, co wydarzy się dalej, powie nam wszystko, co powinniśmy wiedzieć o przyszłości OpenAI. Czy to firma? A może to po prostu machina szumu, która w końcu spadła na ziemię?
Odpowiedź jest ważna dla nas wszystkich. Bo jeśli OpenAI upadnie, cała branża AI może pójść w jej ślady.
Albo mogła po prostu iść dalej. Bez nich.
To jest główna obawa.




























