Urządzenia Kobo są dobre. Są szybkie, niedrogie i nie pachną jak Amazon. Dla wielu to wystarczy. Ale teraz widać prawdziwą poprawę. Od czerwca każde urządzenie Kobo będzie synchronizowane bezpośrednio ze StoryGraph. Nie ma potrzeby ręcznego prowadzenia rejestrów. Żadnych przeszkód. Dane po prostu przepływają cicho w tle podczas czytania.
„Usuwanie barier w śledzeniu odczytów to jedna z tych rzeczy, które czynią życie lepszym” – stwierdziła Nadia Odunaya.
Jest dyrektorką generalną StoryGraph, więc jest to dla niej oczywiste. Jednak ten krok ma znaczenie.
Dlaczego to boli Amazona
Pomyśl o tym. Przez ponad dekadę wybór był binarny. Możesz kupić Kindle, korzystać z Goodreads (którego właścicielem jest Amazon) i istnieć w tym otoczonym murem ogrodzie. To zadziałało. System jest płynny i usprawniony. Ale oznaczało to także oddanie wszystkiego pod kontrolę największej księgarni na świecie.
Nie każdemu się to podoba. Istnieje realny, namacalny opór wobec Amazona. Ludzie są zmęczeni. Niezależne księgarnie wycofują się z działalności. Można odnieść wrażenie, że technologiczny gigant stał się za duży, za głośny i infiltruje wszystko. Dlatego ludzie szukali alternatywnego żelaza. Kobo. Kącik. Wszystko, czego nie stworzył Jeff Bezos. Ale potem pojawiła się druga przeszkoda: uwzględnienie tego, co zostało przeczytane. Do tej pory wymagało to Goodreads.
„Alternatywa Amazona” nie jest już tylko chwytem marketingowym.
Kobo i StoryGraph łączą siły, aby stworzyć prawdziwy ekosystem. Nie tylko urządzenie. Nie tylko strona internetowa. I pełen stos. Przewracasz stronę, telefon to nagrywa. Skończyłeś powieść, grafika została zaktualizowana. Wszystko działa. Kindle oczywiście ma już integrację z Goodreads. Jeśli jednak chciałeś uciec przed przyciąganiem grawitacyjnym Amazona, musiałeś używać oddzielnych aplikacji i kopiować daty z jednego ekranu na drugi. Teraz to tarcie zniknęło.
Czy to wystarczy?
Najprawdopodobniej nie. Amazon nie odejdzie. Ich udział w rynku jest alarmująco wysoki. Integracja pomiędzy urządzeniem, sklepem i biblioteką jest głęboka. Bardzo głębokie. Być może przez następne dziesięciolecia. Czy Kobo może odzyskać te pozycje za pomocą tylko jednej wygodnej funkcji aktualizacji?
Może.
A może po prostu sprawiają, że odejście staje się realną opcją. A to zmienia postać rzeczy.
Czy w ogóle trzeba opuszczać ekosystem Amazonu?
Pytanie nie brzmi, czy Kobo jest lepszy. Sprzęt jest z pewnością niezawodny, ale nie ma to znaczenia, jeśli wrażenia z korzystania z oprogramowania są chaotyczne. Chodzi o to, żeby mieć drzwi, które można otworzyć. Oczywiście tylko trochę, ale to wciąż luka.
Wyznaczono termin – czerwiec. Synchronizacja jest automatyczna. Tarcie znika.
