UE kontra USA: pogłębiająca się luka w przepisach technologicznych

17

Relacje między europejskim i amerykańskim podejściem do regulacji cyfrowych stają się coraz bardziej napięte, naznaczone wzajemną frustracją i załamaniem konstruktywnej współpracy. Podczas gdy amerykańscy eksperci często krytykują ramy prawne Unii Europejskiej jako atak na wolność słowa, Europejczycy w większości lekceważą te obawy, uznając je za nieistotne dla ich własnej suwerenności i ochrony konsumentów. To nie jest debata na temat abstrakcyjnych zasad; chodzi o władzę, rynki i przyszłość Internetu.

Dlaczego ten konflikt ma znaczenie

Główne napięcie wynika z zasadniczo odmiennych filozofii. Stany Zjednoczone traktują priorytetowo ujednolicone globalne doświadczenie użytkownika w przypadku platform cyfrowych, co oznacza, że ​​przepisy UE mają bezpośredni wpływ na sposób, w jaki amerykańskie firmy działają na całym świecie. Tymczasem UE dochodzi swojego prawa do ustalania zasad odzwierciedlających europejskie wartości i potrzeby rynku liczącego 450 milionów konsumentów. Nie chodzi tu tylko o politykę cyfrową; mówimy o „efektie brukselskim”, kiedy przepisy UE stają się globalnymi standardami, które kształtują międzynarodowe normy technologiczne.

Ma to znaczenie, ponieważ: Ambicje UE dotyczące kształtowania globalnych regulacji, w połączeniu z amerykańską konkurencją technologiczną z Chinami, sprawiają, że konfrontacja transatlantycka jest nieunikniona. Amerykańskie firmy obawiają się nadmiernych regulacji, podczas gdy Europejczycy nalegają na ustalanie własnych warunków.

Awaria dialogu

Próby współpracy, takie jak umowa handlowa UE-USA, wielokrotnie kończyły się niepowodzeniem z powodu twardogłowych po obu stronach, którzy czerpią korzyści z konfliktu. W Europie branża regulacyjna o ugruntowanej pozycji broni istniejących przepisów, podczas gdy niektóre amerykańskie głosy angażują się w antyunijną retorykę przynoszącą efekt przeciwny do zamierzonego, jeszcze bardziej zwiększając napięcia. Ten cykl eskalacji przyćmił umiarkowanych, którzy dostrzegają obopólne korzyści z partnerstwa.

Perspektywa europejska: suwerenność i potrzeby lokalne

Europejczycy nie tylko ignorują amerykańskie argumenty konstytucyjne; uważają je za w dużej mierze nieistotne. Duży jednolity rynek ma uprawnienia do ustalania własnych zasad i UE uważa, że ​​ma do tego odpowiednią siłę nacisku. Zmiany w UE są jednak powolne i trudne. Komisja spotyka się z oporem nawet ze strony tych, którzy uznają potrzebę uproszczeń, ponieważ potężne interesy zależą od złożoności istniejących przepisów.

Perspektywa amerykańska: globalny zasięg i wpływ

Perspektywa amerykańska napędzana jest wpływem przepisów UE na platformy globalne. Amerykańskie firmy obawiają się, że europejskie przepisy stłumią innowacje i ograniczą wolność słowa użytkowników na całym świecie. Niejasność niektórych przepisów UE zwiększa niepewność, tworząc stan ciągłej mgły regulacyjnej.

Szeroki obraz: współzależność i interesy strategiczne

Obie strony muszą zdać sobie sprawę, że żadna z nich nie działa w próżni. Całkowite zamknięcie jest nierealne w połączonej gospodarce globalnej. Reszta świata patrzy, a niektóre kraje czerpią korzyści z transatlantyckiej waśni. Długoterminowy interes strategiczny zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i UE polega na utrzymaniu dialogu, a nie aroganckich wypowiedzi.

Najbardziej logicznym kierunkiem działania w tej chwili jest myślenie długoterminowe – cofnij się, aby ocenić partnerstwo UE-USA w kontekście partnerstwa między, powiedzmy, Chinami i Rosją, a wszelkie duże roszczenia traktuj sceptycznie.

Obecny impas jest nie do utrzymania. Obie strony mają więcej do stracenia, jeśli konstruktywna współpraca będzie się dalej opóźniać. Aby zająć się przyszłością regulacji cyfrowych, niezbędne jest pragmatyczne podejście, skupione na wzajemnych interesach, a nie na konfliktach ideologicznych.